Kościół zaproponował nowy grzech

Czy są na sali katolicy? Jak są, to słuchajcie: Watykan ma dla was prezent. Nowy grzech! Wszyscy się powinni ucieszyć, bo nic tak nie kręci katolika jak grzech. A tu, proszę bardzo, nowy do kolekcji.

Jest to grzech przeciwko ekologii.

Jak się okazuje, Jezus umarł nie tylko za ludzi, ale również za planetę. Widocznie planeta srogo nagrzeszyła.

Na ratunek przychodzi kościół i powiada: teraz kupowanie niepotrzebnej komórki to jest grzech, bo generuje elektroniczne śmieci, a jak są śmieci to wszyscy czujemy, że się to Bogu nie podoba. Tyle, że dotąd nie było jasne, pod który przepis to podpada. Papież pospieszył więc wiernym na ratunek i dodał do Kodeksu Religijnych Przestępstw i Wykroczeń jasną definicję. Grzech ekologiczny już obowiązuje, można się spowiadać.

Wypowiedział się na ten temat w TOK FM ksiądz Paweł Gużyński, zwany też ojcem. No nie przeze mnie zwany, bo mi Jezus zabronił nazywać zwykłego człowieka „ojcem”. Ale cieszę się, że inni mogą. Katolicy mają ten luksus, że jednocześnie mogą się nazywać chrześcijanami i nie muszą słuchać Jezusa. No ja nie mam. Przepraszam.

Ten Paweł Gużyński pochwala powstanie nowego grzechu. Co mu się chwali, bo nie po to się jest w mafii, żeby ją krytykować. Powiada też jednak, że ci, co krytykują nowy wynalazek, to są twardogłowi. A „dla twardogłowych zawsze wszystko pachnie liberalizmem, lewactwem i tego typu historiami”. I z tym się już nie mogę zgodzić.

Może i ma rację uważając, że dla wielu katolików źródłem krytyki jest ich obsesyjne szukanie we wszystkim lewaka. Ale ja bym wziął pod uwagę, że jest wielu innych, dla których źródłem krytyki jest obsesyjne szukanie we wszystkim Jezusa.

I tym ostatnim może nie pasować koncepcja, że Jezus umarł za planetę i że jej ekologiczna czystość interesuje go w tym samym stopniu co duchowa czystość człowieka. No na przykład mi nie pasuje. A ja nawet nie jestem katolikiem.

I mam problem z tym, że taki Paweł, zwany ojcem, nie bierze pod uwagę, że wierzących w kościołach może jeszcze w ogóle interesować Jezus, a nie tylko polityka. I że dla ludzi zainteresowanych tym Jezusem grzech nieprawidłowej segregacji śmieci jest niefajny, bo stawia na równi to, co śmiertelnie poważne z tym, co aktualnie modne.

No więc ja rozumiem, że jak ktoś do zabójstwa, kłamstwa i kradzieży dorzuca puszczanie bąków, to ktoś może się denerwować. I to wcale nie dlatego, że mu nagle lewakiem zajechało, tylko dlatego, że mu właśnie poważną religię rozwodnili.

Ale Paweł Gużyński widzi to inaczej: „jak ktoś sobie zryje berecik różnymi ideologiami, to potem z najbardziej podstawowych chrześcijańskich rzeczy wychodzą mu różnego rodzaju dziwactwa, które z przekazem ewangelicznym nie mają nic wspólnego”.

Fakt, może tak być. Nie żebym bronił różnych ideologii, ale ja bym się bardziej martwił o ideologię pod tytułem: intelektualna wyższość kleru nad plebsem. Ona, mam wrażenie, ryje berecik dużo bardziej niż inne, skoro ktoś uważa grzech ekologiczny za przekaz ewangeliczny, a jej krytykę za dziwactwo – czyli dokładnie na odwrót niż człowiek myślący zwyczajną logiką.

Bo ja znam Ewangelię całkiem nieźle i nie znalazłem tam nic, co by w najmniejszym stopniu uzasadniało „grzech przeciwko ekologii”. Za to widzę wyraźny wątek dotyczący grupy religijnych intelektualistów przekonanych o swojej wyższości, których Jezus często krytykował. Oni też mieli wybitny talent do wymyślania nowych, ciekawych grzechów.

Radziłbym się tym trochę przejąć.

Ale to tylko propozycja. Ostatecznie: nie mój kościół, nie moje grzechy. Miłych spowiedzi, bawcie się dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *